Bydło mięsne także wrażliwe na stres cieplny. Niedorozwój narządów płciowych u jałówki

Dr wet. Agnieszka Wilczek-Jagiełło

Latem corocznie powraca temat wysokich temperatur i ich wpływu na zdrowie i produkcyjność zwierząt. W stadach krów mlecznych negatywny wpływ stresu cieplnego łatwo zauważyć – zazwyczaj wyraźnie spada wtedy wydajność mleczna, a ponadto zmieniają się liczne wskaźniki behawioralne i fizjologiczne. W przypadku natomiast bydła mięsnego oznaki stresu cieplnego są manifestowane w mniejszym stopniu, co wcale nie oznacza, że upały nie mają negatywnego wpływu na te zwierzęta.

Stres cieplny generuje przede wszystkim straty w zakresie produkcyjności bydła mięsnego. Już w temperaturze 25⁰C zwierzęta te ograniczają ilość pobieranej paszy. Warto zauważyć, że nawet gdy temperatura ulega obniżeniu, powrót do „normalnego” apetytu zajmuje zwierzętom kilka, a nawet kilkanaście dni. Oprócz ograniczenia ilości pobieranej paszy, wysokie temperatury prowadzą do przyspieszenia oddechu i tempa metabolizmu, co oczywiście także prowadzi do obniżenia tempa osiąganych przez bydło przyrostów masy ciała. Wśród innych objawów, które wskazują na to, że zwierzęta cierpią z powodu stresu cieplnego można wymienić: letargiczne zachowanie, oddychanie przez otwartą jamę ustną i wysuwanie języka, a także zmiany, które bezpośrednio dotyczą fizjologii, a więc ograniczenie czasu przeżuwania w ciągu dnia, rozwój reakcji zapalnej widocznej szczególnie dobrze w postaci zaczerwienienia w obrębie nasady rogów i racic. U bydła można ponadto zaobserwować bardziej wodniste odchody, a także więcej przypadków kulawizn w stadzie, co wynika z faktu, że zwierzęta dotknięte stresem cieplnym większość czasu spędzają w pozycji stojącej.

Powstaje zatem pytanie: jaką temperaturę możemy uznać za taką, która generuje stres cieplny u bydła ras mięsnych? Odpowiedź na to pytanie nie jest jednak prosta. Na to, jak zwierzęta radzą sobie z wysoką temperaturą otoczenia w dużej mierze ma wpływ także wilgotność. Uznaje się, że dopiero wskaźnik temperatura – wilgotność, czyli tzw. temperatura względna, może wskazać ryzyko rozwoju stresu cieplnego. Przyjęło się, że dla bydła górną granicą temperatury jest ok. 25⁰C. Jednak jeżeli wilgotność otoczenia wzrośnie powyżej 50% również temperatura 24 ⁰C może być odczuwana w kategoriach stresu cieplnego. Okazuje się, że wrażliwość na wysokie temperatury jest także kwestią genetyki. Przedstawiciele bydła domowego garbatego – Zebu (Bos indicus) w mniejszym stopniu manifestują objawy stresu cieplnego, aniżeli przedstawiciele bydła domowego (Bos taurus). Zebu to bydło rozpowszechnione głównie w krajach podzwrotnikowych, które ewolucyjnie aklimatyzowało się do wysokich temperatur środowiska. Oprócz miejsca pochodzenia i gatunku, na to, w jakim stopniu zwierzęta radzą sobie z wysoką temperaturą może decydować także ich umaszczenie. Nie ma tutaj zaskoczenia – bydło ciemno umaszczone gorzej radzi sobie w warunkach upałów aniżeli to posiadające jasną sierść.

W 2019 roku wykonano badania, dzięki którym w pewnym stopniu udało się „wyliczyć” negatywne skutki stresu cieplnego właśnie na produkcyjność bydła mięsnego. Badania przeprowadzono na stosunkowo dużej grupie bydła – ponad 8 tysięcy sztuk. Wykazano, że utrzymywanie bydła w temperaturze 28⁰C i przy wilgotności względnej 60% przez zaledwie trzy kolejne dni spowodowało długotrwałe ograniczenie tempa osiąganych przyrostów masy ciała o około 10%.

Pozostaje jeszcze kwestia odpowiedzi na pytanie, czy można w jakikolwiek sposób zapobiegać negatywnym skutkom stresu cieplnego. Bydło mięsne, które w większości latem przebywa na pastwiskach musi mieć zapewniony dostęp do zacienionych miejsc – najlepsze w tym celu są naturalnie rosnące na pastwiskach drzewa. Niezbędne jest także zapewnienie bydłu stałego dostępu do wody. Coraz większą uwagę zwraca się również na wszelkiego typu dodatki paszowe, których celem jest niwelowanie negatywnych skutków fali letnich upałów. W warunkach stresu cieplnego obniża się pH treści żwacza, co wynika zarówno ze zmian w ilości pobieranej paszy, jak również utraty buforujących właściwości śliny w rezultacie dyszenia. W ustabilizowaniu pH treści żwacza, a tym samym również w optymalizacji procesów trawienia podczas stresu cieplnego korzystne może być podawanie zwierzętom żywych drożdży Saccharomyces cerevisiae. W badaniach z 2015 roku nad bydłem rasy Charolaise udowodniono, że dodatek Saccharomyces cerevisiae CNCM I-1077 do diety zwierząt w okresie oddziaływania wysokich temperatur środowiska prowadził do 5% wzrostu ilości pobieranej dziennie paszy w porównaniu do grupy kontrolnej, która nie otrzymywała takiej suplementacji.

Niedorozwój narządów płciowych u jałówki

U jałówki rasy Siemental, u której zarówno wiek, jak i osiągnięta masa ciała wskazywałyby na rozpoczęcie regularnych cyklów rujowych przeprowadzono badanie kliniczne. Celem badania było wskazanie ewentualnej przyczyny braku rui u tej młodej samicy. Poprzez wykonane badanie przezodbytnicze (per rectum) wykazano niedorozwój obydwu rogów macicy, a także obecność stosunkowo niewielkich jajników. Nie odnotowano natomiast żadnych zmian w zakresie wyglądu zewnętrznych narządów płciowych tj. sromu i łechtaczki. W wyniku przeprowadzonego badania i braku możliwości podjęcia jakichkolwiek działań leczniczych, jałówka została przeznaczona do brakowania ze stada.

Istnieje co najmniej kilka przyczyn, które mogą prowadzić do niedorozwoju narządów rozrodczych u bydła. Najczęściej mówi się jednak o tzw. zjawisku frymartynizmu. Frymartynizm dotyczy jałówek, które urodziły się z ciąż bliźniaczych, a których towarzyszem w macicy było cielę płci męskiej. Do rozwoju wszelkich anomalii w zakresie budowy układu rozrodczego dochodzi wtedy, gdy poprzez sieć skomplikowanych połączeń (anastomoz) krew pochodząca od płodu męskiego i żeńskiego ulega wymieszaniu. Hormony, które odpowiadają za rozwój męskiego układu rozrodczego rozpoczynają swoją działalność wcześniej aniżeli te, które odpowiadają za rozwój żeńskich narządów rozrodczych.

W przypadku różnopłciowych ciąż bliźniaczych hormony produkowane przez byczka hamują rozwój jajników jałóweczki. W normalnych warunkach jajniki produkowałyby czynniki odpowiedzialne za rozwój innych elementów układu rozrodczego samic tj. macicy. Frymartynizm jest zjawiskiem odnotowywanym u bydła, a także u małych przeżuwaczy tj. owiec i kóz. Jednak nawet w przypadku bydła zjawisko frymartynizmu nie zawsze występuje – szacuje się, że około 10% jałóweczek urodzonych z różnopłciowych ciąż bliźniaczych nie doświadcza zjawiska frymartynizmu.

Pamiętajmy także, że nawet w przypadku ciąż jednopłciowych możemy spotkać się z jałóweczkami, które doświadczyły frymartynizmu. Dzieje się tak, gdy na wczesnym etapie ciąży doszło do obumarcia płodu męskiego, ale hormony jakie produkował zdążyły wpłynąć negatywnie na rozwój płciowy rozwijającego się płodu żeńskiego.

W przytoczonym powyżej przykładzie jałówki nie udało się ustalić, czy przyczyną niedorozwoju narządów płciowych trudności z płodnością było zjawisko frymartynizmu, jałóweczka została bowiem zakupiona do gospodarstwa jako cielę. Oprócz frymartynizmu, istnieje także cały szereg innych chorób i zaburzeń rozwojowych mogących wpływać na stopień rozwoju narządów płciowych. W literaturze opisuje się chociażby chorobę białych jałówek. Jest to zaburzenie genetyczne odnotowane u wielu ras bydła, w tym u rasy belgijskiej biało-błękitnej. Nazwa choroby związana jest z tym, że zaburzenie dotyczy głównie jałówek o umaszczeniu bardzo jasnym i białym. Tak, jak w przypadku frymartynizmu, choroba białych jałówek także związana jest z częściową aplazją narządów płciowych jałówek.

CIEKAWOSTKA

Bydło nad morzem

Na błoniach leżących tuż nad brzegiem Morza Północnego w Niemczech w miejscowości Neuland (region Szlezwik-Holsztyn) na terenie około 100 ha jest wypasane bydło rasy Highland, które w dużej mierze żywi się przerośniętą trzciną. Na zdjęciu widać latarnię morską, stojącą nad brzegiem morza w tej miejscowości.

Źródło: internet